Idą święta.
Słoneczny poranek, poranna zjebka, trzepanie dywanów. Kocham święta.
Słoneczny poranek, poranna zjebka, trzepanie dywanów. Kocham święta.
Rozpocząłem szeroko zakrojoną akcję dekomunizacji w pokoju. W szafie rozbudowała się potężna siatka molowych spec służb, działała w głębokiej konspiracji, dbając aby ich działania nie ujrzały światła dziennego. Jednak w ostatnich dniach agenci zmniejszyli swoją czujność, wystartowali z akcją wywiadowczą na ściany i sufit pokoju. Zacząłem poszukiwania Centrali, nie było trudno. Swoją placówkę umieścili pośród starego futra z karakuł. Cała zawartość szafy ulega właśnie lustracji na balkonie. Jednak osobiście nie wierzę w pomyślne zakończenie akcji, zapewne kilku supertajnych agentów zbiegło i szukają nowego miejsca na odbudowanie swojej nielegalnej organizacji. Nie martwcie się. Jestem na posterunku. Bez odbioru.
Rozwijam się. Niewątpliwie. Jeżdżę sobie po wyższych uczelniach, uczestniczę w warsztatach, jutro nawet na konferencje idę. Kurde, jaki ja będę mądry.
/ Nie jestem w stanie rozwinąć myśli.
/ Fasolki rlz!
O tak. Pełnoletni jestem, patrze na świat inaczej, dostrzegam więcej. Ok, ok koniec tego pieprzenia. Trochę inaczej sobie to wyobrażałem, a tu nadal jestem pełnoletnim, 190 cm gówniarzem. W każdym razie 18stka to bardzo dobra okazja do świętowania, co doskonale potwierdziło się w sobotę. No i przy okazji człowiek się bogaci nie tylko w nowe doświadczenia [dzięki za prezenty
]. A za oknem zielono się robi.
Biały samochód nadjechał. Jednak to nie z jego powodu przeżywam właśnie jedną z najgorszych nocy, jakie przyszły przez te 18lat. Nie wiem jak się mam zachować, nie mam co zrobić. Straciłem jedną z bliskich mi osób, domyślam się, że na długo. I najgorsza jest ta pieprzona bezradność, gdy na myśl przychodzi tysiące działań, a żadnego z nich nie jestem w stanie zrealizować. Mam nadzieję, że już od jutro będę miał więcej możliwości, że pewnym rzeczom zdołam zapobiec.
A Marysi dziękuję za pierwsze życzenia, mam nadzieję, że w większości się spełnią.
Zbliża się. Sobota, jutrzejsza matematyka. Wszystko chce mnie pochłonąć. A ja nie mam czasu. Nie mam czasu aby iść do suszarni, nie mam możliwości spać. I patrzę tylko w okno wypatrując białego samochodu.