Największy kretyn jakiego poznał.
Teoretycznie jeszcze tydzień. Praktycznie to już. Chyba jednak będę musiał poczekać na to oficjalne rozpoczęcie, bo jakoś wakacji w kościach nie czuję.
Długo nie pisałem. Powód jak zawsze ten sam czyli wrodzone lenistwo i brak natchnienia (Ah, jak to brzmi… ‘natchnienie’, jak u poety czy innego artysty). W każdym razie było co opisywać.
Dzisiejszy dzień mnie przytłoczył. Pewnie jak nie było Internetu życie było ciekawsze, ludzie się nie kłócili i każdy miał mnóstwo czasu… No ale jest i jeszcze trzeba płacić. Szkoda tylko, że za jego pośrednictwem można stracić coś co trwało tak długi czas, kilka prostych kliknięć może to pogrzebać. Jakbym był nadmiar wrażliwy to bym się pociął, a może poleciałbym umalować oczy i wyprostować grzywkę jak to teraz modnie jest…? Hmm, jakby nie patrzeć fota na pb pewnie by była.
JESTEM BEZNADZIEJNY- nie mam nawet pomysłu na efektowne przeżycie doła.



Kasiunia powiedział(a),
czerwiec 17, 2007 @ 13:50
Oj Patryczku, a ja myślę, że świetnie poradziliśmy sobie z naszym wczorajszym beznadziejnym humorem ;] ;D. Pamiętaj- ja i Lech zawsze Ci pomożemy!!!