Oh no, we should just make out instead. La la la.
Wczoraj okoliczności zmusiły mnie do przebywania z rodziną. W samochodzie zdążyliśmy poruszyć powody agresji USA na Irak i Afganistan. No i kurwa mać! Nie mogłem nic im przetłumaczyć. Zresztą do tej pory nie wiem o co im w sumie chodziło. Twierdzą też, że nie będzie u nas Euro 2012. W sumie koło dupy mi to lata, za rok będą Mistrzostwa Europy w siatkówce w Katowicach i już mam wrażeń pod dostatkiem.
A w piątek w nocy, zamiast pochłaniać kolejne, szalenie fascynujące rozdziały “Społeczeństwa i polityki”, obejrzałem tegorocznego kandydata do Oskara w 4 kategoriach - “Juno”. Film już od początku zapowiada się nieźle, świetne zdjęcia i muzyka w tle. Na pozór poważna tematyka obrócona jest w ironie, co jest dużą zaletą filmu. Główna bohaterka Juno (Ellen Page) przesiąknięta jest ironiczny, miejscami cynicznym humorem. Jak ona nie dostanie Oskara dla najlepszej aktorki, lub choćby Cate Blanchett za “Elżbietę - Złoty wiek”, to strzelę niezłego focha, może nawet z przytupem. W każdym razie takie filmy jak Juno pozytywnie nastawiają na wizję hollywoodzkiego kina. Widać, można zrobić film o młodzieży, w jakimś tam stopniu dla młodzieży i nie powielać wzorców American Pie.
Aaa… i ciągle szukam somebody who will be the cheese to my macaroni.



Łania / pinberry powiedział(a),
luty 5, 2008 @ 12:20
Podpisuję się pod recenzją filmu- naprawdę był spoko. A dorzucając do tego korytkowskie tło i doborowe towarzystwo to mogłoby to być porównywane do zimnego Lecha po miesięcznej abstynencji
Co do sera, to życzę żeby nie był pleśniowy… Take it easy.
Milka:) powiedział(a),
luty 6, 2008 @ 19:30
Chcesz pozyczyc??;>
Albo poswiecic sie i obejrzec jeszcze raz with me??;P
Tak w ogole, to przypominam Ci, ze nie widzialam jeszcze Twojego przemeblowania…. Chcialabym zobaczyc…. no! (czyt. zapros!)
natalia powiedział(a),
luty 10, 2008 @ 16:45
Niewatpliwie muzyka nadaje filmowi niebywalej lekkosci i wplywa na przyjemnosc ogladania. A biorac pod uwage swietna role Ellen Page moge stwierdzic, ze “Juno” to ciekawa propozycja na weekend’owe popoludnie
I had a whale of a time!!!
A co do sera to kwestia gustu, wazne zeby smakowal….ja tam wole pleśniowy