I tak powiedziałem więcej, niż wiem.

Mam w końcu odrobinę luzu. Nie udało mi się wczoraj wybić z tłumu rozrośniętych zwojów mózgowych. No, ale zadowolony jestem, jakby nie było. Zdążyłem podczas całego dnia z Johnym wysłuchać wielce fascynujących historii, np. o tym, że jak nie będę nosił czapki to skończę jak on - będę łysy i z zatkanymi zatokami, albo jak wypił biedny pół butelki szampana w sylwestra i go bolało gardło. Dyżurna opowieść była o tym jak to zajął drugie lub tam czwarte miejsce w podobnej olimpiadzie, dobre 30 lat temu. W każdym razie nauka z ostatnich dni przyniosła mi wiele dobrego, dowiedziałem się jak głęboko Breżniew całował się z Honecerem:

 

 

Lub jaki to zajebisty koleś był z Churchilla:

Ale jutro będę trzeźwy, a pani, madam, nadal będzie brzydka

(Churchill do Bessie Braddock która oskarżyła go o to, że jest pijany)

 

 

Wieczorem spotkałem się z ekipką i niesieni ogólnym entuzjazmem napstrykaliśmy ponad 200, szalenie narcystycznych zdjęć. Gdy Łania dokona jakiejś fajnej obróbki to postaram się coś wrzucić.

 

 

A, zapomniałbym. Od dziś biegamy z Bobkiem. Przy okazji szukamy więcej chętnych. W kupie siła.

 

 

 

Zostaw komentarz