No language, just sound, thats all we need now.

Jak dobrze wstać w piątkowe południe. Po 8:00 przychodzą najbardziej zeschizowane sny. W dzisiejszych, do mojego domu zawitał ksiądz Robert (był taki kiedyś w naszej parafii) i próbował mnie namówić na chodzenie na religię. Po doświadczeniach z Grażyną Skakuj, szybko we śnie dałem sobie radę z klechą i przeskoczyłem na zdecydowanie przyjemniejszy kanał. Nadawali na nim jakiś wypad nad zalew/staw, w każdym razie zbiornik znajdujący się w lesie. Pamiętam, że była tam ze mną Kaśka i jej stara ekipa (!), jedna dziewczyna z olimpiady, która tylko się przyglądała z brzegu, no i Maryśka z Mileną… ta druga ubrana od majtek po okulary słoneczne weszła do wody zanurzając się cała, po czym wyskoczyła zdziwiona głębokością… Może ktoś pokusi się o interpretację?

Jako, że nie pisałem od niemalże miesiąca, międzyczasie miałem długo oczekiwany wyjazd do Pułtuska. Pamiętam, że tamtego ranka zbudził mnie wiatr, wiatr przyniósł strach. Dobrze, że nie nawiało mi też śniegu, bo takie otwarte okno w lutową noc to ryzykowna sprawa. Mimo, że nie zobaczyłem słynnego najdłuższego rynku w Europie, wyjazd wkładam do pojemnika spraw zakończonych, pomyślnie.

Ósmego, tradycyjnie jak co roku miałem urodziny. Zaczął mi się ostatni rok bycia teenagerem. Trochę dołujące.

Wczoraj wieczorem zacząłem ściągać, wspomniany na polskim “Control”. Ogólnie rzecz biorąc film oparty jest na niestety krótkiej biografii lidera i wokalisty Joy Division - Iana Curtisa. Wywarł na mnie pozytywne wrażenie, głównie dzięki czarno-białej formie, kreacji głównego bohatera i oczywiście świetnej muzyce. Wyczytałem gdzieś w necie, że teksty Joy Division są w dużej mierze nihilistyczne i mogą spowodować u chwiejnych emocjonalnie słuchaczy dziwne zachowania. Mimo to zachęcam do obejrzenia i ściągnięcia choćby kilku najbardziej znanych kawałków.

let’s dance to joy division
and celebrate the irony
everything is going wrong
but we’re so happy

Liczba komentarzy: 6 »

  1. whisperofloneliness powiedział(a),

    marzec 14, 2008 @ 21:02

    Tak, film był zdecydowanie warty obejrzenia. Mam ochotę obejrzeć go jeszcze raz xP i chyba niedługo tak zrobię.(;
    ps. całkiem niezły gust muzyczny. jak chcesz mozesz tez do mnie na lasta zajrzec (carry_me_home)
    może będziemy mogli pogadać nie tylko o filmach, ale i o muzyce ^^
    pozdrawiam.

  2. Bobkosław powiedział(a),

    marzec 16, 2008 @ 11:42

    Ty to masz, nawet w snach Cie klechy prześladują :o

  3. Maryś powiedział(a),

    marzec 16, 2008 @ 14:37

    Bobkosławie klecha jak klecha ale jakie laski mu się śnią i to wcale nie Ty a ja ha! =)
    Dla zrównoważenia wrażenia o jakże nieprzeciętnym guście Kolegi zasugeruję, że senne jezioro oraz sceny nad nim sie toczące to zapewne pozostałość po oglądaniu “Końca niewinności” kilka lat temu,kiedy do 18 było jeszcze daleko.
    Sen może być także wynikiem stężenia alkoholowego równego niecałym 3 piwom. Po takiej dawce dla van Hadden’a wszystko nabiera zabarwienia erotycznego…
    w ramach dowodów w ostatni piątek chcąc w lokalu publicznym zabrać torebkę by nie uwierała osoby wyżej wymienionej usłyszałam: “torba z przodu torba z tyłu rzeczywiście nie wygodnie”
    Jeśli już mowa o gustach to na codzień na ustach Kolegi gości “ciągle pada”, “małgośka”, “sing sing” badz cover “bursztynka” tzn. “patyczek”.

    PS. Dzieki za piątkowe tańce z parasolkami na ulicy =)

  4. Natalia powiedział(a),

    marzec 16, 2008 @ 20:25

    Widze ze bardzo przezywasz sytuacje z Grazyna. Tak bardzo, ze Twoje sny przenikniete sa niepokojem i frustracja z rzeczywistosci. Ale wedlug Freuda to normalne, taka kolej rzeczy. Wiesz to taka reinterpretacja realnej faktycznosci ;)

  5. Łania powiedział(a),

    marzec 21, 2008 @ 21:03

    Erosny co noc!

    Wandosławię!

  6. Łania powiedział(a),

    kwiecień 9, 2008 @ 11:39

    jakąś nową notkę byś wyskrobał czy coś…

Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu · Adres TrackBack

Zostaw komentarz