Portki trzesą się wszystkim podejrzanym pętakom.

Także wstałem o tej wczesnej godzinie, mimo tego, że nie musiałem i specjalnej ochoty wcale nie miałem. Jednak trzeba zmienić nieco przyzwyczajenia, z racji tego, że jestem już nie lada chłopakiem, a abiturientem chwalebnego LO im. ONZ.

Jako reprezentant szkoły za granicą, we wręczeniu Oskarów nie uczestniczyłem. Podobno z powodu mojej nieobecności popłakała się pani dyrektor i przewodnicząca rady rodziców, a zebrany w auli tłum wydał z siebie jęk zawodu. No cóż, mówią że fajny gość że mnie, że dam sobie radę. A ja naprawdę starałem się dostać z zachodu jak najszybciej, o tutaj np. widać jak biegłem w drodze powrotnej z PE w Strasburgu.

Co do matury, to im bliżej do niej, tym bardziej spada ciśnienie. Chyba zdaję sobie sprawę, że na naukę miałem trzy lata i teraz nawet gałka muszkatołowa nie pomoże.

A teraz w zasadzie to się opierdalam, popijam parzoną kawę, a potem zagryzam ją czekoladą Toffee Ganznuss , która jest absolutnym fenomenem i ogólnie magnific.

Liczba komentarzy: 5 »

  1. natalia powiedział(a),

    maj 2, 2008 @ 23:22

    Eh jakbym miała taką czekoladę…to też bym doznała tej stabilizacji emocjonalnej, która zapewniłaby mi poczucie wewnętrznego spokoju jezeli chodzi o sprawy maturalne. Ale coż zrobic, musze zadowalac sie samą kawą ;) I w pełni popieram wprowadzanie w życie “tuzprzedmaturalne” koncepcji “opierdalania sie” (co ostatnio idzie mi zadziwiająco bardzo dobrze) ;)

  2. Szofer powiedział(a),

    maj 2, 2008 @ 23:39

    Kurwa, ja też sie opierdalam, ale najgorsze jest to że wolałbym sie nie opierdalać, :P chyba podobnie, jak u kolegia Patryka działa na mnie fakt że nie nadrobię w kilka dni 3 lat :P. Jakoś nie czuję tego napięcia przedmaturalnego, niby wszystko toczy się normalnie, tylko kilka razy dziennie pomyślę sobie o tym że może bym sie czegoś pouczył, ale mimo wszystko, cały czas sukcesywnie znajduję sobie ‘ważniejsze’, aktualnie sprawy, i przekładam naukę na później, co zazwyczaj kończy się położeniem się spać. Jedyna zmiana to to że na sms’a o organizowaniu ogniska wszyscy piszą, że się uczą (ja chyba jestem nie normlany).
    A na czekoladę to nie zaprosisz… Taki z Ciebie kolega…

    Idę spać :)
    Dobrej nocy.

  3. Luz Marija powiedział(a),

    maj 5, 2008 @ 22:38

    Patryku czekolada, którą tu prezentujesz i której szkoda Natalii i Ukaszowi to ta pyszna jedzona przez nas kilka dni temu na huśtawkach? Natalio i Ukaszu, mówię Wam pyszności!
    Co to sesji maturalnej to towarzystwo “przyjaciół przyrody i nauki” czy jak kto woli o wdzięcznej nazwie “idź stąd i nie wracaj” odbyło bardzo relaksacyjny wieczór zwiedzając Dereźnię, Rogale, Dąbrowicę, Budyń, Raczki, Łukową i Chmielek. Około godziny 21 złapał mnie moralniak natomiast wcześniej bawiłam się wyśmienicie. Dlatego też chciałam Wam podziękować za czas tylko do 21 a Wasze późniejsze przytyki wbiły się cierniem w me serce.
    O dziwo chęć na naukę pojawiła mi się przedwczoraj jakby cholera nie mogła chociaż parę miesięcy temu. A tak to tylko wzmaga moje wyrzuty sumienia.
    Coż, marność nad marnościami….

    aaaaa Patryku, dostanę zdjęcia ze Strasburga?

  4. hadden powiedział(a),

    maj 6, 2008 @ 6:04

    Oczywiście, że nie. Ta wycieczka była misją wywiadowczą zleconą przez centralę w Toruniu, w celu rozbicia struktur europejskich od wewnątrz. Wymagana ścisła poufność.

  5. Luz Marija powiedział(a),

    maj 6, 2008 @ 19:48

    foch….

Kanał RSS komentarzy dla tego wpisu · Adres TrackBack

Zostaw komentarz