Kan du sige det på norsk?

 Walentynki spędziłem z damską częścią ekipy oglądając mój drugi po ‘Reprise’ norweski film - ‘Kumple’. Coraz bardziej nakręcam się na skandynawskie klimaty i obecnie poluję jeszcze na ‘Elling‘ i ‘101 Reykjavik‘ . Do listy zadań na przyszłość dodałem nauczenie się norweskiego.

Może mi ktoś jeszcze szczerze wytłumaczyć co robią te białe puchowe masy za moim oknem? Wiem, że miałem wstać o 8:00, ale to jeszcze nie powód, żeby w tym czasie być takim podłym i zrzucić kilka ton tego shitu :|

To by było w sumie na tyle. Jak coś to się odezwę.

Komentarze

I tak powiedziałem więcej, niż wiem.

Mam w końcu odrobinę luzu. Nie udało mi się wczoraj wybić z tłumu rozrośniętych zwojów mózgowych. No, ale zadowolony jestem, jakby nie było. Zdążyłem podczas całego dnia z Johnym wysłuchać wielce fascynujących historii, np. o tym, że jak nie będę nosił czapki to skończę jak on - będę łysy i z zatkanymi zatokami, albo jak wypił biedny pół butelki szampana w sylwestra i go bolało gardło. Dyżurna opowieść była o tym jak to zajął drugie lub tam czwarte miejsce w podobnej olimpiadzie, dobre 30 lat temu. W każdym razie nauka z ostatnich dni przyniosła mi wiele dobrego, dowiedziałem się jak głęboko Breżniew całował się z Honecerem:

 

 

Lub jaki to zajebisty koleś był z Churchilla:

Ale jutro będę trzeźwy, a pani, madam, nadal będzie brzydka

(Churchill do Bessie Braddock która oskarżyła go o to, że jest pijany)

 

 

Wieczorem spotkałem się z ekipką i niesieni ogólnym entuzjazmem napstrykaliśmy ponad 200, szalenie narcystycznych zdjęć. Gdy Łania dokona jakiejś fajnej obróbki to postaram się coś wrzucić.

 

 

A, zapomniałbym. Od dziś biegamy z Bobkiem. Przy okazji szukamy więcej chętnych. W kupie siła.

 

 

 

Komentarze

Oh no, we should just make out instead. La la la.

Wczoraj okoliczności zmusiły mnie do przebywania z rodziną. W samochodzie zdążyliśmy poruszyć powody agresji USA na Irak i Afganistan. No i kurwa mać! Nie mogłem nic im przetłumaczyć. Zresztą do tej pory nie wiem o co im w sumie chodziło. Twierdzą też, że nie będzie u nas Euro 2012. W sumie koło dupy mi to lata, za rok będą Mistrzostwa Europy w siatkówce w Katowicach i już mam wrażeń pod dostatkiem.

A w piątek w nocy, zamiast pochłaniać kolejne, szalenie fascynujące rozdziały “Społeczeństwa i polityki”, obejrzałem tegorocznego kandydata do Oskara w 4 kategoriach - “Juno”. Film już od początku zapowiada się nieźle, świetne zdjęcia i muzyka w tle. Na pozór poważna tematyka obrócona jest w ironie, co jest dużą zaletą filmu. Główna bohaterka Juno (Ellen Page) przesiąknięta jest ironiczny, miejscami cynicznym humorem. Jak ona nie dostanie Oskara dla najlepszej aktorki, lub choćby Cate Blanchett za “Elżbietę - Złoty wiek”, to strzelę niezłego focha, może nawet z przytupem. W każdym razie takie filmy jak Juno pozytywnie nastawiają na wizję hollywoodzkiego kina. Widać, można zrobić film o młodzieży, w jakimś tam stopniu dla młodzieży i nie powielać wzorców American Pie.

Aaa… i ciągle szukam somebody who will be the cheese to my macaroni.

Komentarze (3)

Żadnych martwych ciał dla tatusia tej nocy.

Chyba znowu mi brakuje miejsca na ekspresję własnego “ja”. Limit 70 znaków w gadu-gadowym opisie to opcja zdecydowanie dla prawdziwych minimalistów. No chyba, żę ograniczę się tylko do wyrażania emocji dwuznakowymi emotami.

Wiem wiem, znowu zaczynam pieprzyć o dupie i Marynie. Dlatego też ta notka będzie w czystej postaci wykrystalizowana. Same konkrety. Joł!

Dnia wczorajszego Zajac zabrał nas na “wożenie”. Ekipa orzekła, że nagrałem chujowe płytki i pod exo lansu nie będzie. Szofer wymyślił więc 82 kilometrową wycieczkę na północ. Po drodze zmusił nad do wykorzystania trzech żyć i obiecuję tutaj pisemnie, że jak nie załatwi kodów to więcej z nim nie siadam.

Na noc zaplanowaliśmy z Łanią naukę. Ambitnie, wiem wiem. Może jeszcze byłoby fajnie i wyszłyby z dwie godziny tego wkuwania, gdyby nie nasz genialny pomysł na jakieś wspomagacze. Jako, że nie mieliśmy pod ręką tussipectu, acordinu i tym podobnego shitu, zabraliśmy się za naturalne metody, rzekłbym nawet “medycynę niekonwencjonalną” i zaczęliśmy wpieprzać gałkę muszkatołową rozrobioną z oazą z biedronki. Ja zaparłem się w sobie i wypiłem co sobie przygotowałem, Łania (na co dzień taka żądna wrażeń) strzeliła dwa łyki i dała sobie spokój. Jedyny efekt był taki, że baniak zaczął mnie napieprzać po godzinie i z trudem poszedłem spać. Rano mnie jeszcze w wannie łaskotało w przełyku i czułem dziwny nacisk na klatkę piersiową. Dziś z Łanią zaplanowaliśmy dalsze eksperymenty po weekendzie.

Poza tym:

– Śpię, śpię, śpię, uczę, odpoczywam, odpoczywam…

– Ekstra ! Ja też, ja też!

Komentarze (4)

To piekło nie raj.

Powyższe twierdzenie przedstawiły nam optmistycznie na noworocznej akademii dwie urocze pierwszoklasistki. Trzeba im chyba wierzyć. W każdym razie mi bardzo pasuje.

A Pani D. przedstawiała nam wyniki matury próbnej z polskiego. Uzyskałem jeden z ostatnich wyników w klasie, magiczne 49%. Nie wiem tylko dlaczego spora część nie chciała aby ich wynik został wyczytany na forum klasy. Aż taki wstyd być baranem? Wstydzić mogą się gdzie indziej. Nie u nas. Ah ah znowu ujawniam wyższość mojej szkoły.

Poza tym wszystko w porządku, nie wydarzyło się nic ciekawego od poprzedniego wpisu o czym warto wspomnieć. Może uderzy mi coś do głowy i napiszę wkrótcę coś jak dziś, pod wpływem chwili, natchnienia i ogólnej metafizycznej wzniosłości.

A dla tych co im smutno, mają doła, chcą się ciąć i takie tam to zachęcam do wejścia: http://www.youfail.org/ . Pociesza.

Na dole, w pierwszej części tańczące śmieci i sreberka.

Komentarze (5)

Muszę odpocząć od wakacji.

Czuje się nieźle zmęczony tym pierwszym tygodniem. Najpierw biwak, wczoraj 18stka. W sumie tylko dwie noce w domu. Nie mogę powiedzieć, że nie bawiłem się zajebiście, no ale cóż, zabawa męczy :)

Tradycyjny ‘Sieraków CAMP’ przyniósł, jak co roku moc wrażeń. Zawiodła tylko pogoda, jednak przynajmniej próbowaliśmy opalać się w cieniu. Hmm, a wieczory przy ognisku z winem z LIDLa w ręku… bierze mnie na wzruszenia, gdy tak rozmyślam. Jakby nie było Tanew ujrzy jeszcze moją osobę w tym roku.

Komentarze (1)

Największy kretyn jakiego poznał.

Teoretycznie jeszcze tydzień. Praktycznie to już.  Chyba jednak będę musiał poczekać na to oficjalne rozpoczęcie, bo jakoś wakacji w kościach nie czuję.

Długo nie pisałem. Powód jak zawsze ten sam czyli wrodzone lenistwo i brak natchnienia (Ah, jak to brzmi… ‘natchnienie’, jak u poety czy innego artysty). W każdym razie było co opisywać.

Dzisiejszy dzień mnie przytłoczył. Pewnie jak nie było Internetu życie było ciekawsze, ludzie się nie kłócili i każdy miał mnóstwo czasu… No ale jest i jeszcze trzeba płacić. Szkoda tylko, że za jego pośrednictwem można stracić coś co trwało tak długi czas, kilka prostych kliknięć może to pogrzebać. Jakbym był nadmiar wrażliwy to bym się pociął, a może poleciałbym umalować oczy i wyprostować grzywkę jak to teraz modnie jest…? Hmm, jakby nie patrzeć fota na pb pewnie by była.

JESTEM BEZNADZIEJNY- nie mam nawet pomysłu na efektowne przeżycie doła.

Komentarze (1)

Idą święta.

Słoneczny poranek, poranna zjebka, trzepanie dywanów. Kocham święta.

Komentarze (6)

Lustracja.

Rozpocząłem szeroko zakrojoną akcję dekomunizacji w pokoju. W szafie rozbudowała się potężna siatka molowych spec służb, działała w głębokiej konspiracji, dbając aby ich działania nie ujrzały światła dziennego. Jednak w ostatnich dniach agenci zmniejszyli swoją czujność, wystartowali z akcją wywiadowczą na ściany i sufit pokoju. Zacząłem poszukiwania Centrali, nie było trudno. Swoją placówkę umieścili pośród starego futra z karakuł. Cała zawartość szafy ulega właśnie lustracji na balkonie. Jednak osobiście nie wierzę w pomyślne zakończenie akcji, zapewne kilku supertajnych agentów zbiegło i szukają nowego miejsca na odbudowanie swojej nielegalnej organizacji. Nie martwcie się. Jestem na posterunku. Bez odbioru.

Komentarze (6)

[Tu był tytuł którego się wstydzę xD]

Rozwijam się. Niewątpliwie. Jeżdżę sobie po wyższych uczelniach, uczestniczę w warsztatach, jutro nawet na konferencje idę. Kurde, jaki ja będę mądry.

/ Nie jestem w stanie rozwinąć myśli.

/ Fasolki rlz!

Komentarze (3)

« Poprzednie wpisy · Następne wpisy »